Nie-miejsca część pierwsza, kolaż filmowy, 2018

 

 

I zawsze zdarza się to ostatni raz, kolaż audiowizualny, dokumentacja performance’u, Festiwal Piano in the river, Hagen, 2018

Festiwal „Piano in the river” w Hagen odnosił się do wydarzeń z 1938 roku. W 1938 roku w Hagen została spalona synagoga, do rzeki została zaś wrzucona cała zawartość mieszkania (w tym pianino) jednego z mieszkańców Hagen. Dietmar Schneider – organizator festiwalu przemalował pianino z 1938 roku na żółty kolor i woził je po różnych miejscach w Hagen, tak że kazdy miał możliwość zagrania na nim. Zaprosił również artystów różnej narodowości, aby wykonali działania artystyczne, nawiązujące do tematu festiwalu.
Nasz performance odnosił się do tematu w sposób metaforyczny:

I zawsze zdarza się to ostatni raz

W swojej pracy wykorzystaliśmy metaforę ognia i wody. Ogień to z jednej strony ciepło, siła, żarliwość, witalność, z drugiej zaś wypalenie, zniszczenie, destrukcja. Woda to bezkres, życie, ciągła zmiana, ale też i toń.

Który żywioł wygra? Woda gasi ogień, usuwa skutki pożaru, goi rany. Ogień wysusza, lecz nie odwróci prądu rzeki.

Idealnie jak funkcjonują w harmonii dopełniających się przeciwieństw. Gdy któryś z żywiołów zagarnie zbyt dużą przestrzeń, łatwo może stać się zagrożeniem. Od jednej zapałki, ogień rozprzestrzenia się w sposób geometryczny. Podobnie jak szaleństwo.

Potrzeba lat, aby zasklepiły się wypalone miejsca. Potrzeba lat, aby naprawić skutki powodzi. Ogień wypala. Woda zalewa. Przesilenia wydarzające się w naturze są częścią cyklicznego porządku odradzającej się wciąż na nowo przyrody.

Człowiek wierzy w ideę postępu. Czy jesteśmy w stanie podporządkować niejednoznaczną naturę ludzką świadomości, która nie pozwoli na cykliczne odradzanie się destrukcyjnego szaleństwa?

Wykonawcy: Marta Kawecka (kolaż-obiekt, kolaż filmowy), Rafał Smoliński (gitara basowa, elektronika), Piotr Mełech (klarnet basowy)

 

Labirynty, kolaż filmowy, 2017

Obraz: Marta Kawecka Dźwięk: Rafał Smoliński, Jakub Kasznia

Czy w dzisiejszym świecie możliwa jest jeszcze rewolucja albo chociaż jakiś przełom? Przetworzony głos amerykańskiego poety Allena Ginsberga zderzony jest z dekonstruowanym kodem qr, fragmentami dysertacji naukowych o labiryntach oraz rysunkiem próbującym połączyć te pozornie nieprzystające do siebie przedstawienia

 

Droga, animacja poklatkowa, kolaż, interwencja w przestrzeń Biskupiej Górki, 2016

Projekt „Droga”, zrealizowany na Biskupiej Górce – jednej dzielnic Gdańska, w ramach Festiwalu Narracje 2016, zakładał współpracę z lokalną ludnością.
Dzieci wskazały nam drogi, pokazały swoje odczuwanie dzielnicy, były także współtwórcami animacji, kolażu, pokazywanych podczas Festiwalu.
Odwoływaliśmy się w tej pracy do sytuacjonistycznej psychogeografii, wedle której właścicielem Miejsca nie jest ten, kto je posiada, lecz ten, kto je przeżywa.

 

Obserwator a chaos. Instalacja interaktywna.

W teorii nieoznaczoności Heisenberga obserwacja danego procesu nieuchronnie oddziałuje na ten proces. W teorii chaosu istnieje natomiast popularna metafora skrzydeł motyla, których wprawienie w ruch w Afryce wpływa na przebieg globalnych procesów klimatycznych.

W instalacji Obserwator a chaos widzowie są współtwórcami sytuacji, w której się znajdują. Ich ruch ma wpływ na dynamikę animacji oraz kolażu dźwiękowego, zaburzając tym samym istniejący stan rzeczy. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć ruchu widzów – obserwatorów. W instalacji wykorzystujemy przypadek.

Fragmentaryczność współczesnej kultury audiowizualnej, komunikatów, obrazów, które przetwarzamy każdego dnia, pozwala nam je układać w dowolny sposób. Jak w kolażu. Układ informacji, treści,znaczenia, jakie im nadamy, zależą tylko od nas…Jednak czy naprawdę masz nas tym kontrolę?

.

.

Punkty odniesienia

.

.

(de)konstrukcja

Praca powstała w Podmacharcach, w Puszczy Augustowskiej, gdzie wyprowadzili się kilka lat temu moi rodzice. Układając kamienie w mozaikę, która miała znaleźć się przed wejściem do domu, zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób człowiek adaptuje się do nowych warunków, stwarza dla siebie przestrzeń.

Układanie rzeczywistości wokół siebie, porządkowanie jest też działaniem, które podejmujemy zazwyczaj cofając się wstecz. Próbując dotrzeć do wspomnień, wydarzeń, które mamy już za sobą.

.

.

Linia podziału

Chcąc odpocząć na „łonie natury” w parkach miejskich, mimowolnie nadal przebywamy w miejscu, gdzie królują podziały przestrzeni właściwe miastu. Skrzętnie zaprojektowane sieci parkowych alejek, uliczek, ścieżek przypominają „mondrianowskie” układy ulic.

W parkach, paradoksalnie, czuć bardzo mocno oddzielenie człowieka od natury. Są one ersatzami natury. Według terminologii filozofa Jeana Baudrillarda „symulują” naturę, same naturą nie będąc. Dają jednak przyjemne estetyczne złudzenie. Bardziej estetyczne niż rzeczywistość. Nie kryją w sobie bowiem niebezpieczeństw. Przyroda jest w nich całkowicie zdominowana, zaprojektowana. Niektóre podziały przestrzeni są jednak osaczające, inne zaś mogą być azylami, wzbudzającymi uczucia tęsknoty, nostalgii za bezpośrednim kontaktem z naturą.

Współczesny człowiek przyjmuje niezliczone ilości bodźców. Przyzwyczajony do intensywności życia, czasem nie jest w stanie docenić delikatności natury, nawiązać z nią bezpośredniego kontaktu. Jest w stanie dostrzec ją jedynie poprzez jej imitację, w zintensyfikowanej wersji.

W filmie „Linia podziału” zawarliśmy powyższe spostrzeżenia. Kontrast pomiędzy nerwowym wytyczaniem, zakreślaniem obszaru przez człowieka a spokojną żywotnością, bezgranicznością natury w obrazie, powtarza się także w innej formie w dźwięku. Jeden z ptaków został przetworzony przez twardą, komputerową rytmikę, którą znamy z muzyki. Inny został obniżony o dwie oktawy, by imitował muzyczną barwę basową, której ptaki nie posiadają. Śpiew ptaków, nagrany oraz przetworzony przez człowieka, przybiera lekko agresywny ton. Jest bardziej uporządkowany, uproszczony, ciemniejszy niż pierwowzór, będący przecież też źródłem pierwszej muzyki. Dźwięki zawłaszczone przez technologię zaczynają przypominać zgiełk, właściwy środowisku akustycznemu, w jakim na co dzień przebywamy. Także w parkach miejskich, gdzie wśród zgiełku głosów, szumu ulicy, słyszanej z oddali, ale jednak wciąż obecnej w naszej podświadomości, ciężko wyłowić prawdziwą melodię ptaka. Nawet jednak te przetworzone, zaszumione dźwięki, tak jak i wytyczone geometrycznie, zagrodzone nieraz, obszary zieleni, są w stanie przypomnieć nam o potrzebie bliskości z naturą. I tak może jest z naszym odpoczywaniem w przestrzeni parków miejskich. Karmiąc się iluzją, namiastką natury, tęsknimy.

Marta Kawecka i Rafał Smoliński

.

.

Wieża Babel

Wieża Babel to metafora naszej codzienności. Budowanie jako karkołomna praca, mająca na celu stworzenie porozumienia. Uciekanie się do infantylnych zabiegów, jak choćby do gromadzenia przedmiotów, których loga widnieją na wybranych klockach, lecz nie tylko. Kolejne dostawiane klocki pokazują wysiłek, jaki wkładany jest w tę pracę, która jest nieopłacalna i paradoksalnie niemożliwa do zarzucenia. Nietrwałość wszystkich elementów filmu – materialność klocka, ledwo dostrzegalne napisy, loga i wzory, jak również zmieniający się cień obiektu są istotnym zagadnieniem filmu, którego dopełnieniem jest instalacja z klocków. Sposób prezentacji: jedna praca – 2 filmy pokazane jednocześnie, obok siebie, w identycznym wymiarze + dodatkowo: niewielkich rozmiarów (ok 0, 5 metra wysokości) instalacja z klocków, widniejących na filmie. Obie wieże, pokazane na oddzielnych nagraniach są dopełniającą się całością. Obie wydają się być oderwane od rzeczywistości, będąc jednocześnie bardzo blisko niej. Oglądający patrząc na oba ekrany nie jest w stanie skupić uwagi na jednym z nich co sprawia, że tym silnie odczuwa dwa kluczowe i jedyne działania: budowanie i niszczenie. Instalacja z klocków ma pokazać ”bohaterów” filmu w pełnej materialnej okazałości. Jej założeniem jest to, aby była ruchoma. Przestawiane przez oglądających klocki wywołają dodatkowy efekt dźwiękowy oraz pozwolą wczuć się na moment w rolę budowniczych.

.

.

KRAJOBRAZ JAKO OKO. WIERSZ INTERAKTYWNY

Podczas Mironów 2014, odbywających się co roku na ulicy Tarczyńskiej w Warszawie, zrealizowałam instalację interaktywną. W instalacji wykorzystałam wiersz Mirona Białoszewskiego Krajobraz jako oko. Instalacja była współczesną interpretacją wiersza awangardowego poety. Interpretacją stawiającą pytania o współczesność – ilustrującą chaos, rozbicie, nakładające się na siebie warstwy świata rzeczywistego i wirtualnego, które, oderwane od źródła, zaczynają żyć własnym życiem.

Na instalację składały się rysunki, pliki dźwiękowe oraz oprogramowanie Kinect.

Na podłodze znajdowały się rysunki – plamy skłębionych znaków inspirowanych słowami wymyślonymi przez Mirona Białoszewskiego. Gdy widz nadepnął, wszedł na plamę, odzywały się wylosowane przez program fragmenty wiersza. Gdy przebywał dłużej na jednej plamie, wylosowane słowo powtarzało się ze zmienioną intonacją.

Instalację można było zwiedzać chaotycznie, wchodząc na rysunki w losowy sposób, lub podług wskazówek zegara odtworzyć cały wiersz. Zakończenie – puenta wiersza odtwarzała się zawsze w taki sam sposób.

Gdy w sali było kilka osób, fragmenty wiersza nakładały się na siebie i zapętlały, tak że uporządkowane odczytanie wiersza stawało się niemal niemożliwe. Różnica pomiędzy samotnym a grupowym zwiedzaniem instalacji odpowiada różnicy odbioru świata, skupienia, stanów, jakich doświadczamy odbierając bodźce samotnie lub w towarzystwie, wielu, często przypadkowych osób.

.

.

Bliżej 

Instalację „Bliżej” zrealizowałam wspólnie z Agnieszką Sobczak oraz Anną Ochman podczas Nocy Muzeów 2013 (18/19 maja).

Mottem instalacji był cytat z „Cyberiady” Stanisława Lema:

„(…)Kim jesteś i czego chcesz? – spytał.

-Jestem Maszyną Do Spełniania Życzeń(…)

Maszyna zachwiała się, zaśmiała, zapłakała i powiedziała, że boli ją coś na trzecim piętrze i pragnie tylko jednego:aby o niej pamiętano(…) Gdy wskaźniki amplifikacyjne pokazały, ze moc liryczna dochodzi do maksimum, Trurl nieznacznie tylko drżącą ręką przerzucił wielki wyłącznik i niemal natychmiast głosem lekko ochrypłym. lecz emanującym dziwnie sugestywnym czarem, maszyna rzekła:

-Chrzętoskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.

-Czy to już wszystko?-spytał po dłuższej chwili niezwykle uprzejmy Klapaucjusz. Trurl zacisnął tylko wargi, dał maszynie kilka prądowych uderzeń i znów wyłączył. Tym razem głos jej był o wiele czystszy; można się nim było prawdziwie rozkoszować, owym solennym, nie pozbawionym uwodzicielskiej wibracji barytonem:

Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne                                                                                                                                                                       W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy,                                                                                                                                                         Oproszędy znimęci, wyświrle uwzroczy,                                                                                                                                                                         A korśliwe porsacze dogremnie wyczkasnie!(…)”

Na instalację składał się krótki film video oraz instalacja interaktywna, w której został wykorzystany program Pawła Janickiego „Aktive Zones”, kamera, obiekt z pcv oraz theremin-instrument przypominający barwą ludzki głos. Pomieszczenie podzielone było na kilka stref i zależnie, w której ze stref pojawiał się ruch, odzywał się inny dźwięk. Zabarwienie emocjonalne dźwięków zmieniało się, w zależności od odległości dzielącej oglądającego od obiektu z pcv. Instalacja „Bliżej” była częścią „Wystawy erotycznej 18+” zrealizowanej przez Stowarzyszenie Artystyczne Front Sztuki. Wystawa odbyła się w Kamienicy Artystycznej Ta3 przy ulicy Tarczyńskiej 3 w Warszawie.

]